ambientchilloutdowntempoloungenujazztriphop
Leniwe dźwięki non stop !
Radio Horyzont Online winamp_logowmp_logoSłuchaj w iTunesrealplayer_logo

Ostatnio na forum



Lubię sobie krzyknąć

novikaCzyli rozmowa z Kasią Nowicką aka Noviką dla Onet.pl dziewczyną skrajnie zajętą, wokalistką, dziennikarką, mamą, eksdidżejką i artysktą, która pod koniec stycznia wydała nowy album "Lovefinder".

Dziewczyna skrajnie zajęta. Wokalistka, dziennikarka, mama. Eksdidżejka. Celine Dion z niej nie będzie, choć na drugiej solowej płycie Noviki coraz mniej śpiewania "nieśpiewaniem".Odważyłaś się wreszcie zaśpiewać?

NOVIKA: W klubach dużo śpiewam normalnym głosem. Ale fakt jest taki, że do tej pory byłam namawiana przez producentów, żeby śpiewać, praktycznie nie śpiewając, bo najfajniej mój głos brzmi w delikatnym wydaniu, prawie na granicy szeptu. I ja się tak nauczyłam, i tak śpiewałam. Wybitnie to słychać u Smolika, chociaż Andrzej miał zawsze świetny pomysł na aranżację: nakładał głosy, budował harmonię. Akurat u niego nawet sobie nie wyobrażam śpiewania mocniejszym głosem. Na "Tricks of Life" (pierwsza solowa płyta Noviki – przyp. red.) było już trochę mocniej, bo tu już sama o wszystkim decydowałam. Chociaż wciąż byłam namawiana przez wiele osób, żeby śpiewać delikatnie. Do nowej płyty by to po prostu nie pasowało.

To już ci nie zarzucą, że śpiewasz, nie śpiewając, bo nie umiesz.


W Polsce to jest właśnie dziwne. Na świecie mnóstwo wokalistek śpiewa w taki sposób, co nie znaczy, że nie potrafią śpiewać. One po prostu wokalem budują klimat – ale to nie znaczy, że fałszują, a potem w studiu producent to czyści. Charlotte Gainsbourg śpiewa klimatem. Ja też nigdy nie miałam ciśnienia, żeby udowadniać komuś, że umiem śpiewać. Na pewno nigdy nie wzięłabym się za muzykę soul, bo nie mam takich predyspozycji. Nie wyszłyby mi też utwory w stylu Celine Dion. Wszystkie utwory, gdzie trzeba ryknąć i długo trzymać dźwięk, w moim wykonaniu by się nie sprawdziły. Ale lubię sobie krzyknąć i to wychodzi fajnie.

Na twojej stronie internetowej przeczytałam, że na kształt nowej płyty wpłynęło to, że zostałaś mamą. Ale to jest wciąż płyta do tańczenia. Jak się zostaje mamą, to się nie zaczyna śpiewać kołysanek?


Nie, w ogóle takie mówienie, że urodzenie dziecka sprawiło, że stałam się inną osobą, to nieprawda. Nie stałam się. Ale fakt zostania mamą miał duży wpływ. Moje życie się bardzo zmieniło, ale nie na takie mamusine, że siedzę z dzieckiem, oglądam bajki, a wieczorem szydełkuję i robię jej sweterek. Przeciwnie. Moje życie jest teraz bardziej szalone. Nie zrezygnowałam z tego, co robiłam do tej pory, i stałam się mamą wariatką, co na pewno może potwierdzić pani opiekunka. Ona tak patrzy na mnie i raczej sobie nie myśli, że to jest normalna rodzina. Zwłaszcza że oboje zajmujemy się muzyką, weekendy spędzamy w radiu, w sobotę Lexus ma audycję, w niedzielę mam ja. Doszło dziecko – doszło obowiązków i musimy kombinować, jak to wszystko pogodzić, żeby dziecko było szczęśliwe. Poza tym kiedy zostaje się mamą, następuje lekkie przewartościowanie. To, co kiedyś wydawało się istotnym problemem, przestaje być ważne. Siła dziecka promieniuje na wszystko, co robimy. Dziecko zmienia cię wewnętrznie. Ja już na przykład nie mam ochoty śpiewać takich nostalgicznych piosenek o tym, jak wszyscy cierpimy w miłości, jak nie możemy się dogadać. Tym razem potrzebowałam energii

Więcej na Onet.pl

|||||||||||

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież